Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Baaardzo mi się takie hobby podoba. Gdyby tak na górskim szlaku znaleźć kilka fajnych życzliwych kamyczków, od razu raźniej by się szło :)
OdpowiedzUsuńTo prawda, lepsze takie wesołe kamyki, niż śmieci...
UsuńJaki uroczy i pozytywny. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńO właśnie, pozytywny!
UsuńJestem miłośniczką kamieni:) i jak dla mnie najpiękniejsze są one w swojej pierwotnej naturalnej formie.
OdpowiedzUsuńM
To prawda, ale miło znaleźć w plenerze taką niespodziankę:-)
UsuńW Zabrzu wciąż żadnego pomalowanego nie znalazłam :P
OdpowiedzUsuńTym większa może być niespodzianka...
Usuń