Przypomniało mi to malutki, stary cmentarz ewangelicki, który znajduje się na przedmieściach Łodzi. Byłam tam tylko raz, ale może jeśli jeszcze będzie okazja, to wybierzemy się.
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Po nas też tylko to zostanie...O ile w ogóle...
OdpowiedzUsuńNa pewno zostaną po nas wielkie góry śmieci...
UsuńZawszeć to jakaś forma nieśmiertelności ;) Choćby plastikowej.
UsuńNo tak, w sumie kawałki ceramiki, zardzewiałe ostrza czy zbutwiałe buty to tez były nieraz śmieci...
UsuńPrzypomniało mi to malutki, stary cmentarz ewangelicki, który znajduje się na przedmieściach Łodzi. Byłam tam tylko raz, ale może jeśli jeszcze będzie okazja, to wybierzemy się.
OdpowiedzUsuńNa mnie spore wrażenie zrobił żydowski cmentarz w Kazimierzu.
UsuńPolecam też ten w Łodzi, jest naprawdę ogromny i jest tam co zwiedzać.
UsuńZamierzam dotrzeć i do Łodzi, dzięki:-)
UsuńTak, smutne. Tyle po nas zostanie...temat na odrębny post właściwie...
OdpowiedzUsuńSerdeczności 🤗
W zasadzie tak, dobry pomysł!
Usuń