Też zwróciłam uwagę na ten stojak na fajerki. Pamiętam taki piec ze wsi, gdzie zbędne akurat fajerki walały się na piecu. I mam ręczny młynek do kawy po babci. Lubię go dotykać. Pamiętam, gdy babcia trzymała go między udami i z wysiłkiem rozcierała ziarna.
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Pamiętam z dzieciństwa takie kuchnie na wsi.
OdpowiedzUsuńMoja babcia miała podobna w mieście:-)
UsuńBabcia mojego męża ma podobny zabytek u siebie. Czasem jeszcze korzysta. ;)
OdpowiedzUsuńBo to solidne urządzenia były.
UsuńTeż zwróciłam uwagę na ten stojak na fajerki. Pamiętam taki piec ze wsi, gdzie zbędne akurat fajerki walały się na piecu. I mam ręczny młynek do kawy po babci. Lubię go dotykać. Pamiętam, gdy babcia trzymała go między udami i z wysiłkiem rozcierała ziarna.
OdpowiedzUsuńJa pamiętam i piec, i kredens, gdzie leżały różne skarby, ale w porównaniu z naszymi kuchniami, była to kuchnia bardzo skromna...
Usuń