Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Kojarzy mi się to z kominami w Pałacu Narodowym w Sintrze w Portugalii, tylko tamte były dużo wyższe - ale też taka dziura w suficie. :)
OdpowiedzUsuńByć może mają coś wspólnego, bo zwiedzaną przez nas osadę zakładali imigranci z zachodniej Europy.
UsuńAno właśnie Asiu ciekawe :)
OdpowiedzUsuńKasia Dudziak
Dlatego zrobiłam fotkę:-)
UsuńNie mam pojęcia, jak to działało, ale widocznie działało :)
OdpowiedzUsuńTrzeba by samemu wypróbować!
UsuńNa myśl przyszła mi kurna chata. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDobre skojarzenie:-)
Usuń