W czasie odwiedzin arboretum w Kórniku trafiliśmy do działu lilaków - ileż tam było odmian i zapachów, aż w głowie się kręciło...a między krzewami bzów ławeczki , by odpocząć w cieniu:-)
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Jak dla mnie idylla. Kocham bzy. To krzewy mojego dzieciństwa.
OdpowiedzUsuńZapach mają niepowtarzalny, podobnie jak konwalie...
UsuńSkąd wiedziałaś? :) To drugi zapach mojego dzieciństwa...
UsuńMój także:-)
UsuńKocham lilaki i tylko żałuję, że tak szybko one przekwitają
OdpowiedzUsuńO tak, róże podziwiamy cały rok, a bzy tylko w maju...
UsuńPrzepiękne zdjęcie. Lilaki mam w ogródku i mają dla mnie wartość sentymentalną.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie! ;-)
Zapach mają zniewalający!
UsuńPrzepiękne... Szkoda, że ich czas tak szybko mija. ;)
OdpowiedzUsuńNiestety, ale może to właśnie urok sezonowych kwiatków?
Usuń