Tego malucha spotkaliśmy kiedyś na szlaku, szedł za nami długo, domagał się głasków, ale gdy zaczęło padać, a my schroniliśmy się pod wiatą piknikową, nagle zawrócił i tyle go widzieli...
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Na szlakach wszystkie koty moje. :D
OdpowiedzUsuńTo nagłaszczesz się do woli:-)
UsuńKotek w rozmiarze buta :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, bo i but spory, rozmiar 47 :-)
UsuńAle słodziak, chciałabym mieć takiego kotka który lubii głaski
OdpowiedzUsuńten łasił się wyjątkowo...
UsuńWzruszający towarzysz podróży...
OdpowiedzUsuńStokrotka
Martwiłam się czy trafi do domu:-)
UsuńUroczy towarzysz na szlaku. Serdeczności Asiu.
OdpowiedzUsuńTo prawda, miłe spotkanie:-)
UsuńA to mruczus! Uściski! 🥰
OdpowiedzUsuńMruczuś uciekinier!
UsuńJaki piękny przytulas. Taki tygrysek. Cmok cmok.
OdpowiedzUsuńKasinyswiat
Kotek góral!
Usuń