Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Ciekawe czy budka ma mieszkańców... Pozdrawiam Asiu.
OdpowiedzUsuńNie zaglądałam, za wysoko:-)
UsuńNiezwykle ciekawie ukształtowany pień tego drzewa, a budka tak fajnie sobie na nim przycupnęła :)
OdpowiedzUsuńPrawda? jakby idealnie do tego stworzone...
UsuńW moim lesie jest takich wiele. ;)
OdpowiedzUsuńTo super sprawa, ciekawe czy to zasługa leśników czy osób przypadkowych?
UsuńU mnie to raczej leśników.
UsuńUrocze - i drzewo i chatka na nim :-)
OdpowiedzUsuńChciałoby się być ptaszkiem:-)
UsuńAle koty mają tam łatwy dostęp...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że jednak nie...
UsuńPtaki instynktownie wiją gniazda...Może traktują taki domek jako dziuplę?
OdpowiedzUsuńMożliwe, wiele takich domków rozwieszono na osiedlowych blokach i są zajęte!
UsuńWitaj wrzosowo Jotko
OdpowiedzUsuńGdyby nie domek, to sama chętnie bym tam posiedziała:)))
Pozdrawiam snującą się nitką nostalgii
Wrzosów pełno, w różnych kolorach, ale to hodowlane, w lesie jeszcze nie szukałam:-(
Usuń