Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Urocze. :) Podoba mi się, że ludzie coraz częściej wpadają na takie pomysły.
OdpowiedzUsuńByle projekt był estetyczny:-)
UsuńMagnolie urocze, ale ten daszek ( "ta małpa w czerwonym" :) ) psuje wszystko. Kolor jest w naszym szarym życiu mocno pożądany, byle nie przesadzić.
OdpowiedzUsuńNo fakt, ale lepiej czerwony, niż czarny:-)
Usuń"Wieczne magnolie" ;)
OdpowiedzUsuń...lub nieśmiertelne, Karolinko:-)
UsuńSuch a lovely photo! So charming and cozy!
OdpowiedzUsuńThank you:-)
UsuńPierwszy raz widzę prywatny dom tak pomalowany... Ciekawie to wygląda!
OdpowiedzUsuńTo chyba dom właścicieli restauracji, to ten biały budynek obok.
UsuńPiękny. ;)
OdpowiedzUsuńTe magnolie mnie urzekły...
Usuń