Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Podziwiam cierpliwości. No i talentu, oczywiście.
OdpowiedzUsuńCierpliwość, talent, wytrzymałość, trochę samotnikiem trzeba być...
UsuńPiękna praca, ale nie dla mnie... Mam lęk wysokości.
OdpowiedzUsuńNo tak, pod dachem kościoła to bardzo wysoko, nawet dla osób bez lęku!
UsuńJa bym tam nie weszła
OdpowiedzUsuńJa bym weszła, ale nie jestem artystką!
UsuńPiękna praca. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDobra na upały ;-)
UsuńNo i tak tworzy się tam piękno.
OdpowiedzUsuńA nawet przywraca dawne, czasem zamalowane!
UsuńKiedyś marzyłam o takiej pracy...
OdpowiedzUsuńOj, wchodzić tak wysoko na rusztowanie...
UsuńIle trzeba do tego cierpliwości, ciszy, skupienia. Ja, pracująca z ludźmi, chyba bym się w takim zawodzie nie odnalazła..
OdpowiedzUsuńTo na pewno zajęcie nie dla każdego...
Usuń