Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Strudzony wędrowiec...
OdpowiedzUsuńBardzo strudzony...
UsuńAlpinista :)
OdpowiedzUsuńI to bez raków i czekanu...
UsuńFrancuz?
OdpowiedzUsuńNie wiadomo, nic nie mówił ;-)
UsuńŚlimak ślimak wystaw rogi....
OdpowiedzUsuńNie chciał sera na pierogi...
UsuńPrzeniosłabym go do cienia.
OdpowiedzUsuńTam ślimaków mnóstwo, ciągle jakieś zawracam z drogi...
UsuńCiekawe, czy jakiś pokona całą trasę. Musiałabyś dłuuuuugo czekać. Ale masz dobre serce i nie będziesz się znęcać, aby to sprawdzić, prawda, Jotko?
OdpowiedzUsuńNawet przez myśl mi nie przeszła taka opcja...
UsuńPodobno ślimak potrafi przejść po brzytwie bez żadnego uszczerbku, to i może rozgrzana blacha mu nie straszna...?
OdpowiedzUsuńObyś miała rację...
Usuń