Piękny. Kto wie, może teraz diabeł w nim pali;-) Na Wawelu w jednej z komnat jest piec, który zawsze pełnił funkcję dekoracyjną i nigdy nie było w nim palone.
Witaj już styczniowo Jotko Przypomniał mi się kaflowy piec u Dziadków W Nowym roku spotykajmy się nadal w opowieściach, czytając się nawzajem z ciekawością i uśmiechem. Zdrowia przede wszystkim
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Piękny. Kto wie, może teraz diabeł w nim pali;-)
OdpowiedzUsuńNa Wawelu w jednej z komnat jest piec, który zawsze pełnił funkcję dekoracyjną i nigdy nie było w nim palone.
Podobnie w Domu Kuncewiczów w Kazimierzu:-)
UsuńPiękny jest ten piec! Na każdym kaflu zapisana mini historia.
OdpowiedzUsuńTo prawda, grzejąc się przy piecu, można było pooglądać to i owo!
UsuńAleż piękne kafle :)
OdpowiedzUsuńNo, taki piec w wielkim domu, to piękna ozdoba!
UsuńAż sobie zdjęcie powiększyłam i zzoomowalam żeby przyjrzeć się tym kafelkom. Urocze po prostu!
OdpowiedzUsuńKiedyś robili piękne rzeczy!
UsuńGaleria malarstwa napiecowa 😉
OdpowiedzUsuńO, masz rację, miniatury pod ręką!
UsuńWitaj już styczniowo Jotko
OdpowiedzUsuńPrzypomniał mi się kaflowy piec u Dziadków
W Nowym roku spotykajmy się nadal w opowieściach, czytając się nawzajem z ciekawością i uśmiechem. Zdrowia przede wszystkim
U moich tez był kaflowy, ale skromny, biały!
UsuńO tak, spotkania blogowe są zawsze ciekawe:-)