Uciekaliśmy z Poznania przed kolejną burzą, deszcz kropił od czasu do czasu, a na niebie pojawiła się tęcza, za chwilę jej bliźniacza siostra. Niesamowite wrażenie, którego zdjęcie nie oddaje nawet w połowie.
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Wspaniałe, jakby tworzyły drogę. Pozdrawiam Asiu.
OdpowiedzUsuńI ta ciemna strona nieba, strach się bać!
UsuńPiekne ujecie, w mojej okolicy rzadko je widuje..
OdpowiedzUsuńNajlepiej za miastem:-)
UsuńCudowne widoki, zawsze wyglądam za tęczą, uwielbiam obserwować niebo - bywa niesamowicie inspirujące :) Serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTo prawda, nawet zwykłe chmury mogą zachwycić w danym momencie:-)
UsuńNaprawdę i niesamowicie i bajkowo.
OdpowiedzUsuńJechałam ze szczęką na kolanach!
UsuńŚwietne ujęcie. :)
OdpowiedzUsuńCiężko było, bo w aucie...
UsuńLubię fotki typu "w drodze" :)
OdpowiedzUsuńCzasami nie mogę się oprzeć, a nie zawsze można zatrzymać auto!
Usuńoj coś o tym wiem :D
UsuńU nas też była (były) 🙂.
OdpowiedzUsuńSerdeczności 🤗
Tęcza zawsze wzbudza miłe odczucia:-)
UsuńPiękne ujęcie niespotykanego zjawiska
OdpowiedzUsuńZastanawiam się, czy tym razem mój komentarz zniknie?
Pozdrawiam zapachem lawendy
One wpadają do spamu, jak i moje, ale bez obaw, zawsze tam zaglądam!
Usuń