Elegancką damą nie jestem, ale wachlarz w domu mam, czerwony w kwiaty. :) Dzisiaj są popularne jako pamiątki, wiele z nich jest tandetnie wykończonych, ale porządniejsze też się znajdzie. Przewodniczka w Andaluzji pokazywała przykłady ruchów wraz z ich znaczeniem, ale nie pamiętam. :)
Mój jest z takich cienkich drewienek (albo czegoś podobnego). Sprawdzałam działanie i daje bardzo przyjemny powiew. Dałoby się wybrać i porządniejszy, bywały całe sklepy z wachlarzami, ale i taki powinien trochę wytrzymać - choć ten mój głównie stoi. :) Kiedy się dorastało w odpowiedniej kulturze i odpowiednich czasach, to może aż takie trudne nie było... ;)
Witaj już listopadowo Jotko Piękne, szkoda że obecnie zapomniane. Chociaż nie dla mnie. Ja stale pamiętam. Jak widzę, nie tylko ja:))) Pozdrawiam szumem jeszcze wielu liści za oknem
Figurka "teściowej" w pijalni wód mineralnych w naszym parku miejskim. Pani trzyma na kolanach pieska, który szczerzy zęby na oglądających. Wiele osób robi sobie zdjęcia z teściową.
Na wystawie sztuki starożytnej w Gołuchowie takie wspaniałe naszyjniki. Pomyśleć, że już tyle setek lat wstecz biżuteria była tak misterna! Zdjęcie słabej jakości, bo naszyjnik w gablocie, trudny obiekt...
Elegancką damą nie jestem, ale wachlarz w domu mam, czerwony w kwiaty. :) Dzisiaj są popularne jako pamiątki, wiele z nich jest tandetnie wykończonych, ale porządniejsze też się znajdzie.
OdpowiedzUsuńPrzewodniczka w Andaluzji pokazywała przykłady ruchów wraz z ich znaczeniem, ale nie pamiętam. :)
Miałam kiedyś papierowy wachlarz, ale nie wytrzymał próby czasu.
UsuńTakie wachlarzowanie, to pewnie wyższa szkoła, jak w Japonii parzenie herbaty:-)
Mój jest z takich cienkich drewienek (albo czegoś podobnego). Sprawdzałam działanie i daje bardzo przyjemny powiew. Dałoby się wybrać i porządniejszy, bywały całe sklepy z wachlarzami, ale i taki powinien trochę wytrzymać - choć ten mój głównie stoi. :)
UsuńKiedy się dorastało w odpowiedniej kulturze i odpowiednich czasach, to może aż takie trudne nie było... ;)
Jak to zapomniane?! Mam wachlarz, podarunek od koleżanki, który noszę przy sobie w upały jako przenośny wentylator ;) Rewelacyjnie się sprawdza.
OdpowiedzUsuńzapomniane, bo rzadko kto używa, ale faktycznie na upały w sam raz! a do tego parasolka z koronki:-)
Usuń...albo kapelusz ze słomki. Niestety, ani jedno ani drugie mi nie podeszło, a prawdziwy, hiszpański wachlarz tak.
Usuńkapelusz kupiłam, ale nie lubię, zakładam w wielkie upały na spacer...
UsuńMnie kiedys wnuk zrobił w przedszkolu szałowy wachlarz :-))
OdpowiedzUsuńPrezenty od wnuków to wzruszające podarunki:-)
UsuńWitaj już listopadowo Jotko
OdpowiedzUsuńPiękne, szkoda że obecnie zapomniane. Chociaż nie dla mnie. Ja stale pamiętam. Jak widzę, nie tylko ja:)))
Pozdrawiam szumem jeszcze wielu liści za oknem
To świetnie, że lubisz wachlarze:-)
UsuńU nas już prawie bez liści...