Witaj prawdziwym listopadem Jotko Oj odleciałabym w cieplejsze klimaty na takim kogucie. Ale czy koguty fruwają tak daleko i wysoko?:)))) Pozdrawiam ciepło, chociaż na dworze coraz zimniej
Rosło dumne i mocne przez wiele lat. Najpierw wichury pozbawiły je konarów, potem ludzie etykietki Pomnik Przyrody. Gdy nie zostało już nic , prócz próchna, piły i siekiery dokończyły dzieła zniszczenia...trudno uwierzyć, że kiedyś szumiało i dawało cień.
Z takim kogutem nie straszna żadna podróż (bez korków ulicznych) i głodu nie zaznasz; zawsze w razie co, można skubnąć trochę skrzydełka :)
OdpowiedzUsuńA smaczne są , przynajmniej te kupowane w pokazywanej cukierni:-)
UsuńWoow, kogut - gigant.
OdpowiedzUsuńFakt, wszystkie dzieci robią sobie z nim fotki:-)
UsuńByłam pewna że będzie kogut kazimierski.
OdpowiedzUsuńMam zdjęcie na którym siedzę na nim....:-)
Jakoś nie miałam odwagi:-)
UsuńWitaj prawdziwym listopadem Jotko
OdpowiedzUsuńOj odleciałabym w cieplejsze klimaty na takim kogucie. Ale czy koguty fruwają tak daleko i wysoko?:))))
Pozdrawiam ciepło, chociaż na dworze coraz zimniej
Na pewno latają, kogut Twardowskiego na księżyc poleciał:-)
UsuńJak widzę koguta,nie razy wracam wspomnieniami do Kazimierza Dolnego 🙂 zapraszam do mnie flowersblossominthewintertime.blogspot.com
OdpowiedzUsuńZawsze z chęcią do Ciebie zaglądam:-)
Usuń